Autorka artykułu: Agnieszka M. Polak - artykuł jest jeszcze w opracowaniu
Rufajda bint Saʿad al-Aslamijja żyła w VII wieku, w Medynie, i pochodziła z plemienia Banu Aslam. Uznawana jest za pierwszą muzułmańską pielęgniarkę i jedną z pionierów opieki medycznej w świecie islamu. Według źródeł tradycji islamskiej, zdobyła podstawową wiedzę medyczną od swojego ojca, który był lekarzem, i szybko zaczęła wykorzystywać ją w praktyce, opatrując chorych i rannych.
Wedle zapisów w hadisach podczas bitew towarzyszyła Prorokowi Mahometowi i organizowała opiekę w specjalnym namiocie polowym, gdzie leczyła rannych i szkoliła inne kobiety w podstawach pielęgnacji. Jej działalność miała charakter nie tylko praktyczny, ale także organizacyjny. Tworzyła „szpitale polowe”.
Źródła wspominają, że Rufajda była osobą niezwykle zaangażowaną w życie wspólnoty: opiekowała się sierotami, biednymi i osobami potrzebującymi. Stała się symbolem miłosierdzia i służby, a jej imię do dziś pojawia się w podręcznikach historii pielęgniarstwa w świecie arabskim i muzułmańskim.
W tradycji europejskiej opiekę nad chorymi, dziećmi i biednymi sprawowały zakonnice, na przykład augustianki z paryskiego Hôtel-Dieu czy klaryski. Warto również wspomnieć o świeckich tercjarkach franciszkańskich i beginkach, które podejmowały podobną działalność.
Okres reformacji przyniósł wielkie zmiany w opiece nad chorymi. W krajach protestanckich szpitale zakonne przechodziły pod kontrolę władz świeckich, a pielęgnację powierzano często najemnym pracownikom, co obniżało jakość opieki. Fatalne warunki higieniczne sprawiały, że szpitale stawały się miejscem, gdzie chorzy umierali nie tylko z powodu własnych schorzeń, ale też wskutek zakażeń i epidemii. Nic dziwnego, że ludzie zamożniejsi unikali ich jak ognia. W odpowiedzi na te problemy w katolickiej Europie rozwijały się nowe zgromadzenia zakonne, m.in. szarytki i boromeuszki, a także męskie zakony bonifratrów i kamilianów. O ile więc w krajach katolickich sieć parafialnych szpitali i zakonnej opieki rozwijała się nadal, o tyle w części protestanckiej Europy opieka nad chorymi przybrała bardziej świecki, miejsko-państwowy charakter.
W drugiej połowie XVIII wieku w wielu krajach Europy Zachodniej zaczęto dostrzegać, że fatalne warunki sanitarne w szpitalach nie tylko nie sprzyjają leczeniu, ale wręcz zwiększają śmiertelność. Władze lokalne podjęły działania zmierzające do poprawy sytuacji sanitarnej szpitali. Szczególnym echem odbiła się książka Johna Howarda Szpitale i lazarety, która ukazywała dramatyczne warunki w europejskich placówkach. Jednocześnie rozwój przemysłu, koncentracja robotników w dzielnicach fabrycznych oraz wojny napoleońskie spowodowały gwałtowny wzrost zapotrzebowania na osoby gotowe podjąć się opieki nad chorymi.
Podczas wojen napoleońskich wiele Europejek włączyło się w akcje organizowania lepszej pomocy medycznej. Z tego ducha zrodziło się m.in. pruskie Stowarzyszenie Kobiet Pracujących dla Dobra Ojczyzny (1813), a podobne organizacje powstawały także w Bawarii, choć większość rozwiązano po 1815 roku wraz z końcem wojen. Także w Polsce kobiety podejmowały inicjatywy charytatywne i medyczne. Podczas powstania listopadowego (1830–1831) Klementyna z Tańskich Hoffmanowa (1798–1849) założyła Towarzystwo Patriotycznej Dobroczynności Pań Polskich, a Klaudyna Potocka (1801–1836), jako siostra szpitalna i sanitariuszka, z poświęceniem organizowała pomoc podczas epidemii cholery.
W XIX wieku szczególne znaczenie zyskała działalność pastora Theodora Fliednera (1800–1864). Był synem pastora Christophera Fliednera (1764–1813), który zmarł na tyfus (prawdopodobnie plamisty), osieracając rodzinę. Młody chłopiec dzięki pomocy przyjaciół rodziny dostał jednak szansę na naukę. Razem z bratem trafił do gimnazjum w Idstein, a później rozpoczął studia teologiczne, najpierw w Gießen, potem w Getyndze.
W 1822 roku objął stanowisko pastora w małym Kaiserswerth pod Düsseldorfem. Jego parafianami była żyjąca w ubóstwie protestancka mniejszość otoczona przez katolicką większość. Fliedner nie ograniczył się do kazań: próbował zorganizować szkołę, wspólnotę, fundusz dla ubogich. Aby zdobyć pieniądze, wyruszył w podróże po Holandii i Anglii. Tam spotkał Elisabeth Fry, słynną reformatorkę więziennictwa. Jej działalność, pełna odwagi i współczucia, głęboko go poruszyła i ukształtowała jego własną wizję działalności społecznej.
Z czasem jego życie osobiste i misja zaczęły się splatać. W 1828 roku poślubił Friederikę Münster. Wspólnie stworzyli instytucje, które miały pomagać biednym i więźniom. To właśnie ona została pierwszą przełożoną azylu dla zwolnionych więźniarek, otwartego w 1833 roku. Wspólne życie okazało się jednak naznaczone cierpieniem, z jedenaściorga dzieci, które urodziła Friederika, przeżyła tylko trójka.
To co w szczególny sposób wstrząsnęło małżonkami to przerażający stan szpitali. Opiekę nad chorymi pełnili strażnicy, co w praktyce oznaczało pozostawienie ich pewną śmierć w brudzie. 13 grudnia 1836 roku Theodora Fliednera otworzył w Kaiserswerth szkołę dla ewangelickich pielęgniarek, miejsce gdzie kobiety mogły zdobyć przygotowanie do służby chorym. Miały wyróżniać się uniformami, stosować do zasad. Fliedner uważał je za „służebnice Chrystusa i służebnice chorych”, inspirował się postacią Febe z Listu do Rzymian, kobiety oddanej służbie, która działa nie z przymusu, lecz z miłości do Boga i bliźnich. To właśnie jej imię i przykład stały się uzasadnieniem dla powołania żeńskiej diakonii ewangelickiej w XIX wieku.
Wkrótce diakonisy zaczęły wyjeżdżać do innych miast i krajów. Powstawały nowe domy w Niemczech, w Anglii, Palestynie, Egipcie, we Włoszech. Siostry służyły podczas epidemii tyfusu na Górnym Śląsku i cholery w Nadrenii, a także zakładały szkoły i przytułki dla dziewcząt. W Kaiserswerth powstała nawet klinika psychiatryczna dla kobiet.
Po śmierci pierwszej żony w 1842 roku Theodor założył nową rodzinę z Karoliną Bertheau, która również wspierała jego działalność. Pod koniec życia był już nie tylko pastorem małej wspólnoty, lecz wizjonerem, który zmienił oblicze protestanckiej diakonii. Gdy umierał w 1864 roku, jego dzieło obejmowało trzydzieści domów macierzystych, ponad tysiąc sześćset sióstr i setki instytucji w całej Europie i poza nią. Diakonisy żyły we wspólnocie świeckiej, nie obowiązywała ich klauzura ani śluby zakonne, a w razie potrzeby mogły ją opuścić i założyć rodzinę. Łączyły życie chrześcijańskie z charytatywną działalnością społeczną, pracując w szpitalach i szkołach.
Dzięki Fliednerowi pielęgnowanie chorych zyskało nową formę, opartą na dyscyplinie, profesjonalizmie, ale przede wszystkim na powołaniu. Był jednym z tych, którzy położyli fundament pod nowoczesne pielęgniarstwo, a jego szkoła w Kaiserswerth stała się miejscem, z którego czerpała inspirację sama Florence Nightingale.
Florence Nightingale (1820–1910) była angielską pielęgniarkę i jedną z twórczyń zawodowego pielęgniarstwa. Florence Nightingale, ok. 1860. Autor nieznany. Obraz w domenie publicznej. Kolekcja: The University of Texas at Austin, Portrait Gallery.
W Kaiserswerth kształciła się również Florence Nightingale (1820–1910). To doświadczenie, obok znajomości innych tradycji opieki, w tym katolickich, ukształtowało jej wizję pielęgniarstwa opartego na higienie, obserwacji i organizacji pracy. Warto pamiętać, że w połowie XIX wieku europejskie szpitale wciąż częściej przypominały przytułki niż miejsca leczenia. Panował w nich brud, smród i chaos, pacjenci leżeli stłoczeni w wielkich salach, a śmiertelność po operacjach była porażająco wysoka. Opieka nad chorymi była doraźna, często przypadkowa, a ciało pacjenta traktowano przedmiotowo. Na tym tle wizja świadomej, zorganizowanej i higienicznej opieki, którą rozwijała Nightingale, miała charakter prawdziwie przełomowy.
Wojna krymska – punkt zwrotny
Momentem przełomowym w życiu Florence Nightingale była wojna krymska (1853–1856). Została ona skierowana do szpitala wojskowego w Scutari (dzisiejszy Stambuł), gdzie zobaczyła brud, chaos i wysoką śmiertelność wśród rannych żołnierzy. Porządkowanie zaczęła od najprostszych czynności: mycia podłóg, prania pościeli, dezynfekcji narzędzi w gorącej wodzie z dodatkiem mydła, chloru czy octu. To, co wyglądało na zwykłe porządki, okazało się początkiem rewolucji.
Jej działania nie były odosobnione. W tym samym czasie Ignaz Semmelweis walczył o obowiązek mycia rąk w szpitalach położniczych, Ludwik Pasteur dowodził istnienia drobnoustrojów, a Joseph Lister rozwijał chirurgię antyseptyczną. Nightingale, choć nie była naukowcem, intuicyjnie podążała tym samym tropem: porządek, higiena i organizacja opieki stawały się nową bronią w walce o życie pacjentów.
Okres londyński
Po powrocie do Anglii Nightingale założyła w 1860 roku szkołę pielęgniarską przy szpitalu św. Tomasza. Była to pierwsza świecka instytucja tego typu. Kształciła w niej pielęgniarki według zasad higieny, obserwacji i etycznej odpowiedzialności. Była też pionierką statystyki w medycynie, tworzyła raporty, wykresy i rekomendacje dla władz. Jej książka Notes on Nursing (1859) do dziś pozostaje klasyką literatury pielęgniarskiej.
Dziedzictwo, które zmieniło medycynę
Choć w późniejszych latach życia chorowała i rzadko opuszczała dom, pozostała aktywna intelektualnie. Zmarła w 1910 roku, pozostawiając po sobie dziedzictwo, które na zawsze zmieniło charakter opieki zdrowotnej. Dzięki niej pielęgniarstwo przestało być traktowane jako posługa, a stało się zawodem, kluczowym ogniwem medycyny.
Co ważne, choć przez stulecia to klasztory katolickie tworzyły fundament opieki nad chorymi, rozwój nowoczesnego pielęgniarstwa nie byłby możliwy bez tradycji protestanckiej. Diakonisy Fliednera i działalność Nightingale ukształtowały świecki, profesjonalny model opieki, który stał się inspiracją dla współczesnych systemów zdrowotnych. Troska o chorego, niezależnie od wyznania czy epoki, pozostaje jednym z najważniejszych zadań wspólnoty ludzkiej, łącząc wiedzę, wiarę i odpowiedzialność w najbardziej humanistycznym wymiarze medycyny.
Dziedzictwo Nightingale
Czy możemy mówić o dziedzictwie Florence Nightingale, a jeśli tak, to co się na nie składa? Jej wpływ nie ograniczał się do zmian w organizacji szpitali. Pokazała, że pielęgniarstwo wymaga wiedzy, obserwacji i systematycznej pracy. Bez tego żaden szpital nie mógł funkcjonować sprawnie. Wprowadzenie standaryzacji, kształcenia i oceny skuteczności opieki stało się podstawą współczesnej praktyki, która łączy aspekt medyczny z psychologicznym wymiarem troski o pacjenta.
Mary Seacole (1805–1881) pochodziła z Jamajki. Była córką szkockiego oficera i matki-„doctress”, która w Kingston prowadziła Blundell Hall, pensjonat pełniący zarazem rolę domu gościnnego i miejsca praktycznej nauki ziołolecznictwa, opartego na lokalnych tradycjach leczniczych. Dziewczynka uczyła się higieny, wietrzenia sal, żywienia, opieki u kresu życia. Szybko przestała być tylko „córką gospodyni”: leczyła w epidemiach żółtej febry i cholery, a zaufanie zdobywała nie obietnicami cudów, lecz obecnością i pracą.
Zanim wybuchła wojna krymska, Mary Seacole była już obeznana ze światem: przemierzała Panamę na trasie gorączki złota, prowadziła prowizoryczne „hotele” i stoły dla podróżnych, a w polowych szpitalach uczyła się, że najważniejsze są czysta woda, spokój i pewna ręka przy opatrywaniu ran. Kiedy w 1855 roku dotarła na front, z własnych środków stworzyła pod Bałakławą „British Hotel” – nie luksusowy dom z pokojami, lecz kuchnię, magazyn i punkt pomocy. Karmiła oficerów, przygotowywała prowiant dla oddziałów, a gdy milknęły działa, ruszała na przedpole z bandażami i lekarstwami. Żołnierze nazywali ją „Mother Seacole”, nie z kurtuazji, lecz z wdzięczności za ciepłą herbatę w deszczu i opatrunek w chwili, gdy nikt inny nie nadchodził.
Jeszcze przed wojną krymską Mary Seacole zdążyła zdobyć niezwykłe doświadczenie. W Panamie, na trasie gorączki złota, prowadziła prowizoryczne „hotele” i stoły dla podróżnych, a w polowych punktach opieki przekonała się, że najważniejsze są czysta woda, spokój i pewna ręka przy opatrywaniu ran.
Gdy w 1855 roku dotarła na front krymski, przeznaczyła własne środki na stworzenie pod Bałakławą „British Hotel”. Nie był to luksusowy dom z pokojami, lecz kuchnia, magazyn i punkt pomocy. Seacole karmiła oficerów, przygotowywała prowiant dla oddziałów, a gdy ucichła kanonada, wychodziła na przedpole z bandażami i lekarstwami. Żołnierze nazywali ją „Mother Seacole”, nie z kurtuazji, lecz z wdzięczności za ciepłą herbatę w deszczu i opatrunek podany w chwili, gdy nikogo innego nie było w pobliżu.
Przez ponad sto lat po jej śmierci Mary Seacole pozostawała postacią zapomnianą w Wielkiej Brytanii. Dopiero na fali zainteresowania historią kolonialną i rolą kobiet w XIX wieku wróciła do zbiorowej pamięci. W 2003 r. rozpoczęto kampanię na rzecz wzniesienia jej pomnika.
30 czerwca 2016 roku, przed szpitalem św. Tomasza w Londynie, odsłonięto pierwszy pomnik Mary Seacole w Wielkiej Brytanii. Autorem rzeźby jest Martin Jennings. Na cokole wyryto słowa korespondenta The Times z 1857 roku:
„I trust that England will not forget one who nursed her sick, who sought out her wounded to aid and succour them, and who performed the last offices for some of her illustrious dead.” [Ufam, że Anglia nie zapomni tej, która pielęgnowała jej chorych, szukała rannych, by nieść im pomoc i wsparcie, i która oddawała ostatnie posługi niektórym spośród jej znamienitych poległych.]
Tę linię rozwoju kontynuowała Johns Hopkins School of Nursing, jedna z najstarszych szkół pielęgniarskich w Stanach Zjednoczonych. Powstała przy szpitalu, który w drugiej połowie XIX wieku stawał się ważnym ośrodkiem naukowej medycyny. Jej program opierał się na modelu Nightingale, łączącym przygotowanie teoretyczne z praktyką kliniczną, i traktował pielęgniarstwo jako profesję akademicką.
Fundacja Rockefellera wspierała rozpowszechnianie tego podejścia, oferując stypendia kobietom z wielu krajów, w tym z Polski. Z doświadczeń zdobytych w Baltimore korzystała Zofia Szlenkierówna, organizatorka Państwowej Szkoły Pielęgniarek PCK w Warszawie. Dzięki temu polska szkoła wpisała się w międzynarodowy nurt profesjonalizacji pielęgniarstwa i przyczyniła się do wzmocnienia pozycji tego zawodu w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Proces kształtowania pielęgniarstwa w Polsce zaczął się jeszcze w XIX wieku. Już w 1835 roku we Lwowie powstała świecka Szkoła Dozorczyń przy Miejskim Szpitalu Powszechnym. Sama nazwa „dozorczynie” oddawała ówczesne wyobrażenia: kobieta miała czuwać przy chorym, ale nie posiadała statusu samodzielnej specjalistki. Na początku XX wieku sytuacja zaczęła się zmieniać. W 1911 roku w Krakowie powołano dwuletnią Szkołę Zawodową Pielęgniarek przy Stowarzyszeniu Panien Ekonomek św. Wincentego à Paulo. Jej inicjatorką była Maria Epstein, działaczka społeczna i przewodnicząca stowarzyszenia, w którym aktywnie działały młode kobiety z krakowskiej inteligencji i arystokracji. Program łączył nauczanie teoretyczne z praktyką w szpitalach, m.in. w Szpitalu św. Łazarza. Szkołę ukończyło zaledwie 41 uczennic, ale był to pierwszy krok do profesjonalizacji zawodu. Po I wojnie światowej nadszedł prawdziwy przełom. W 1921 roku, z inicjatywy Zofii Szlenkierówny, przy wsparciu Polskiego Czerwonego Krzyża i Fundacji Rockefellera, powstała Państwowa Szkoła Pielęgniarek PCK w Warszawie. Była to pierwsza nowoczesna świecka szkoła pielęgniarska w Polsce, wzorowana na modelu amerykańskim, łączącym higienę, obserwację i odpowiedzialność etyczną.
Podczas II wojny światowej sanitariuszki stały się symbolem odwagi, poświęcenia i humanitaryzmu. Choć często były bardzo młode, niekiedy ledwie nastolatkami, podjęły się roli wymagającej nie tylko siły fizycznej, ale i ogromnej odporności psychicznej. W warunkach wojny, gdzie ludzkie życie codziennie stawało pod znakiem zapytania, ich obecność niosła nadzieję i ratunek rannym żołnierzom oraz ludności cywilnej.
Zadania sanitariuszek były niezwykle zróżnicowane. W pierwszej kolejności udzielały pierwszej pomocy na polu walki, tamowały krwotoki, opatrywały rany i przygotowywały poszkodowanych do ewakuacji. Nie raz same musiały wynosić rannych spod ostrzału, co narażało je na bezpośrednie ryzyko utraty życia. Ich misja nie kończyła się jednak na linii frontu. W szpitalach polowych oraz w punktach opatrunkowych sanitariuszki pomagały lekarzom i pielęgniarkom, karmiły chorych, zmieniały opatrunki i czuwały przy rannych, nierzadko stając się dla nich wsparciem psychicznym w najcięższych chwilach.
W warunkach okupacyjnych sanitariuszki odgrywały także rolę konspiracyjną. Przenosiły meldunki, leki i środki opatrunkowe, działając jako łączniczki i opiekunki zarazem. Ich służba była zatem nie tylko medyczna, ale także organizacyjna i logistyczna, bez której struktury podziemia nie mogłyby funkcjonować.
W Polsce w szeregach Armii Krajowej i innych formacji podziemia sanitariuszki odgrywały kluczową rolę w organizacji zaplecza medycznego. Szczególnie dramatycznym przykładem ich ofiarności było Powstanie Warszawskie w 1944 roku, kiedy to młode dziewczęta, często w wieku 17–20 lat, ratowały rannych powstańców i cywilów w warunkach niedoboru leków, sprzętu i ciągłego zagrożenia ostrzałem. Stały się symbolem odwagi i poświęcenia mimo tragizmu sytuacyjnego, w którym znaleźli się walczący. Wśród najbardziej znanych postaci warto wymienić Krystynę Krahelską, autorkę pieśni „Hej, chłopcy, bagnet na broń”, która zginęła w pierwszych godzinach powstania, czy Annę Świrszczyńską, poetkę i sanitariuszkę, która później utrwaliła wojenne doświadczenia w swojej twórczości. Jednak obok nich działały dziesiątki bezimiennych sanitariuszek, których imiona nie zawsze zachowały się w źródłach, lecz które na równi zasługują na pamięć.
Nie tylko w Polsce, lecz również na innych frontach wojny sanitariuszki odgrywały ogromną rolę. W Związku Radzieckim kobiety-sanitariuszki, określane często jako „siostry miłosierdzia”, ratowały rannych żołnierzy, niosąc ich z pola bitwy. W wielu przypadkach ginęły podczas prób ewakuacji poszkodowanych. Z kolei w armii niemieckiej funkcjonowały formacje żeńskie, tzw. Helferinnen, które również pełniły funkcje medyczne, choć ich rola była bardziej zinstytucjonalizowana i podporządkowana regulacjom wojskowym.
Znaczenie historyczne sanitariuszek jest nie do przecenienia. Pokazały one, że opieka medyczna w warunkach ekstremalnych wymaga nie tylko wiedzy i umiejętności, lecz także ogromnej odwagi i empatii. Stały się symbolem humanitaryzmu w czasach, gdy człowieczeństwo poddawane było najcięższym próbom. Ich postawa, wspominana w literaturze, filmach i relacjach świadków, uświadamia, że walka o życie i godność człowieka była równie ważna jak walka zbrojna. Sanitariuszki II wojny światowej do dziś pozostają świadectwem niezwykłej roli kobiet w wojnie. Ich cicha, ale nieoceniona służba przypomina, że historia konfliktów to nie tylko opowieść o dowódcach i bitwach, ale także o tych, którzy w cieniu frontu walczyli o ludzkie życie, często płacąc za to najwyższą cenę.
Hanna Chrzanowska (1902–1973) należy do najważniejszych postaci w dziejach polskiego pielęgniarstwa, a jej życie i działalność pokazują, jak zawód pielęgniarki może stać się powołaniem i świadectwem wiary.
Urodziła się w Krakowie w rodzinie inteligenckiej. Początkowo studiowała literaturę polską na Uniwersytecie Jagiellońskim, lecz szybko zrozumiała, że jej droga życiowa związana będzie z opieką nad chorymi. Wybrała pielęgniarstwo, kształciła się nie tylko w Polsce, lecz także za granicą: we Francji i Belgii, co pozwoliło jej poznać nowoczesne standardy opieki. Jeszcze w okresie międzywojennym włączyła się w rozwój szkolnictwa pielęgniarskiego, przygotowując programy edukacyjne i kształcąc młode adeptki tego zawodu.
Podczas II wojny światowej zaangażowała się w pomoc ofiarom wojny, współpracowała z Polskim Czerwonym Krzyżem, organizując wsparcie dla uchodźców i rannych. Po 1945 roku skoncentrowała swoją działalność na organizacji pielęgniarstwa środowiskowego. Wychodziła z założenia, że człowiek chory nie powinien pozostawać sam, dlatego dążyła do zapewnienia profesjonalnej opieki pielęgniarskiej w domach. Zajmowała się osobami ubogimi, samotnymi, opuszczonymi, a także tymi, którzy ze względu na cierpienie czy kalectwo nie mieli dostępu do szpitalnej opieki.
Była pionierką pielęgniarstwa parafialnego i hospicyjnego w Polsce. Współpracowała z duchowieństwem, w tym z kardynałem Karolem Wojtyłą, który wysoko cenił jej dzieło. Organizowała rekolekcje dla chorych oraz dla pielęgniarek, łącząc opiekę medyczną z troską o duchowość i życie wewnętrzne. W jej działalności można dostrzec idee, które dziś określamy mianem opieki paliatywnej i holistycznej, troski o ciało, psychikę i duszę chorego.
Była także pisarką i autorką tekstów o pielęgniarstwie, w których przekonywała, że zawód ten wymaga zarówno profesjonalizmu, jak i głębokiej empatii. Traktowała pielęgniarstwo jako służbę człowiekowi cierpiącemu i jako przestrzeń realizacji chrześcijańskiego powołania.
Hanna Chrzanowska zmarła w 1973 roku w Krakowie. Jej życie i praca pozostawiły trwały ślad w polskiej medycynie i Kościele. 28 kwietnia 2018 roku została beatyfikowana jako pierwsza pielęgniarka wyniesiona na ołtarze Kościoła katolickiego. Dziś jest uznawana za patronkę pielęgniarek i chorych, a jej przykład pokazuje, że pielęgniarstwo to nie tylko zawód, lecz także misja i forma świętości codzienności.
Historia troski nad chorymi. Między doświadczeniem kobiet a etosem wspólnot
Zakony jako instytucje opieki nad chorymi
Pielęgniarstwo na ziemiach polskich
Prof. Marian Klamut jeden z pionierów akademickiego kształcenia pielęgniarek
Dwa zawody – jeden cel. O współpracy lekarzy i pielęgniarek