Przestrzeń jako czynnik zdrowia publicznego: od miast-ogrodów do orlików i ścieżek rowerowych
Na przełomie XIX i XX wieku Ebenezer Howard zaproponował ideę miasta-ogrodu. Miały one wyjść na przeciw problemowi zatłoczonych, zanieczyszczonych i chorobotwórczych miast przemysłowych. Chciał tworzyć przestrzeń, w której natura i infrastruktura służą mieszkańcom. Dziś w nowej formie wracamy do tego samego pytania: jak budować miejsca, które wspierają zdrowie? Ścieżki rowerowe, orliki i otwarte boiska to współczesne realizacja tejże idei, narzędzia profilaktyki.

Autorka artykułu: Agnieszka M. Polak 

Idea miasta-ogrodu: harmonia człowieka i środowiska

Miasta przemysłowe Europy końca XIX wieku nie były jednorodne, obok reprezentacyjnych dzielnic mieszczańskich z szerokimi ulicami, parkami i nowymi kamienicami rozwijały się robotnicze przedmieścia, przeludnione, pozbawione kanalizacji i dostępu do czystej wody. To właśnie te dzielnice, pełne baraków, podwórek studni i rynsztoków, stały się ogniskami epidemii cholery, tyfusu czy gruźlicy.  Czym były podwórka-studnie były typowym rozwiązaniem urbanistycznym w dzielnicach robotniczych Berlina, Łodzi, Warszawy czy Wiednia. Kamienice stawiano gęsto, często w pierzejach, a między nimi pozostawały wąskie, głębokie podwórza. Ich kształt, wysoki i wąski, sprawiał, że przypominały studnię, do której ledwo docierało światło dzienne. Mieszkania wychodzące na takie podwórza były ciemne, wilgotne, słabo wentylowane, a zimą dodatkowo zadymione od pieców węglowych. Podwórka pełniły funkcję przestrzeni wspólnej. Mieściły śmietniki, ustępy, studnie z wodą, często także małe warsztaty lub chlewiki. Były miejscem zabawy dzieci, ale też siedliskiem chorób, bo brakowało kanalizacji i bieżącej wody. W lecie unoszący się fetor, a w czasie epidemii nagromadzenie odpadów i nieczystości sprzyjało szerzeniu się cholery, tyfusu plamistego, duru brzusznego czy gruźlicy. Kontrast pomiędzy eleganckimi centrami a chorobotwórczymi dzielnicami fabrycznymi szczególnie mocno podkreślał społeczne nierówności i skłaniał do pytań o to, czy miasto może sprzyjać zdrowiu. Odpowiedzią stały się zarówno idee urbanistyczne, takie jak koncepcja miasta-ogrodu Ebenezera Howarda, jak i praktyczne działania lekarzy społeczników.

Lekarze jako reformatorzy społeczni

W tym samym czasie lekarze w Polsce podejmowali własne inicjatywy na rzecz zdrowia mieszkańców. Szczególną rolę odegrało Lubelskie Towarzystwo Lekarskie, które oprócz walki z epidemiami i troski o higienę miejską zajmowało się także upowszechnianiem kultury fizycznej. Jeden z jego założycieli, Gustaw Józef Doliński, pisał i wydawał przewodniki do ćwiczeń gimnastycznych, a w 1891 r. przyczynił się do powstania w Lublinie szkoły pływania. Były to wówczas pionierskie działania w zakresie wychowania fizycznego i promocji aktywności ruchowej dzieci i młodzieży. Lekarze dostrzegali, że troska o zdrowie nie ogranicza się do leczenia i szczepień, ale obejmuje też codzienny ruch, rekreację i zdrowy styl życia. W Krakowie Henryk Jordan stworzył w 1889 roku pierwszy ogród jordanowski, przestrzeń sportu i zabawy pod opieką wychowawców. Idea szybko rozprzestrzeniła się na inne miasta, kładąc fundament pod wychowanie fizyczne w szkołach i łącząc medycynę z pedagogiką oraz urbanistyką. Wszystkie te inicjatywy wyrastały z przekonania, że zdrowie zależy nie tylko od leczenia i higieny, ale także od codziennego ruchu, światła i zieleni.

Przestrzeń i zdrowie w PRL-u

W czasach PRL-u przestrzeń osiedli miała sprzyjać codziennej aktywności i odpoczynkowi, ale jej głównym celem było wychowanie nowego obywatela, sprawnego fizycznie, zdyscyplinowanego i wpisanego we wspólnotę państwową. Nowe osiedla projektowano tak, by zachować tereny zielone, wydzielić przestrzeń pod budowę boiska i placu zabaw. Działały osiedowe Ośrodki Sportu i Rekreacji oraz Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej, które powstało w 1957 roku. W latach 70. i 80. budowano „stadiony osiedlowe”, boiska szkolne i tzw. sale gimnastyki osiedlowej. Powszechne były zajęcia sportowe w szkołach, harcerstwo, aktywne były też organizacje młodzieżowe. Ideę promowania rozwoju sprawności fizycznej wspierały propagandowe hasła: „Sport to zdrowie”, „Każdy na swoim miejscu, każdy na miarę swoich sił”. Choć infrastruktura często była niedoinwestowana i ulegała zaniedbaniu, dla wielu pokoleń to właśnie blokowiska i osiedlowe boiska stały się pierwszym miejscem kontaktu ze sportem i aktywnością fizyczną.

Transformacja i nowe wyzwania dla aktywności

Transformacja lat 90. przyniosła wolność, ale razem z nią także nowe wyzwania dla zdrowia. W sklepach nagle pojawiło się wszystko to, czego wcześniej brakowało, kolorowe napoje, chipsy, gotowe dania w puszkach i fast foody. To był kontrast wobec czasów PRL-u, gdy jedzenie było proste, czasem monotonne, a półki świeciły pustkami. W latach 90. dzieci coraz chętniej sięgały po batonika i gazowany napój, pożywienie to miało zastąpić domową kanapkę i kompot. Zmienił się też styl życia. Pojawiły się pierwsze galerie handlowe i supermarkety, która stały się celem "weekendowych spacerów". Na zakupy do hipermarketu jeżdżono samochodem, coraz rzadziej korzystano z osiedlowych sklepików. Ludzie przestali się ruszać, chętniej wybierając czas przed telewizorem. 

Na początku lat 90. pojawiły się w domach pierwsze komputery. W drugiej połowie lat 90. popularne stały się konsole, Pegasus, a później PlayStation, które coraz mocniej przyciągały dzieci i młodzież, zaczęto korzystać też z telefonów komórkowych. Wielkie Nokie czy Motorole mieściły się ledwo w kieszeni i służyły głównie do dzwonienia albo wysyłania SMS-ów. Nie odciągały jeszcze ludzi od ruchu, raczej były symbolem nowoczesności. Na przełomie lat 90. i 2000. coraz więcej osób miało już własny telefon, pojawiły się też pierwsze gry, jak kultowy „wąż”. W tym samym czasie w domach zaczęły pojawiać się komputery z Internetem. Coraz więcej dzieci i młodzież pochłaniała ta aktywność bardziej niż zniszczone osiedlowe boiska. Prawdziwy przełom przyszedł jednak po 2007 roku, kiedy pojawiły się smartfony. Telefon stopniowo stał się małym ekranem do wszystkiego, do pracy, nauki, kontaktu ze znajomymi i oczywiście do rozrywki. To właśnie wtedy zaczęła się prawdziwa „epidemia ekranów”. 

Rowerowe rewolucje i nowe formy miejskiej profilaktyki

W Europie Zachodniej rozwój infrastruktury rowerowej zaczął się w latach 70. XX wieku w Holandii i Danii. Zbiegło się to w czasie z kryzysem naftowym, gdy ceny paliwa gwałtownie wzrosły, a samochód, dotąd symbol wygody i wolności, stał się drogi w utrzymaniu. Jednocześnie coraz głośniej mówiło się o wypadkach drogowych, w których ginęły setki rowerzystów i pieszych. W samej Holandii w latach 70. prowadzono kampanię społeczną pod hasłem Stop de Kindermoord („Stop mordowaniu dzieci”). Na ulice wyszły protesty, rodziny żądały zmian, a społeczeństwo zaczęło domagać się bezpiecznej infrastruktury,  ścieżek oddzielonych od ruchu samochodowego, przejazdów rowerowych i lepszej ochrony dla pieszych. Władze zrozumiały, że rower nie jest jedynie rekreacją czy sportem, ale realnym środkiem transportu, który trzeba chronić i wspierać. W Holandii i Danii rozpoczęto budowanie sieci dróg rowerowych, które do dziś są wzorem dla reszty świata. Rower stał się częścią codziennej aktywności, realną alternatywą dla samochodu. 

W Polsce pierwsze odcinki dróg rowerowych zaczęto wytyczać w latach 80. Były to przede wszystkim trasy turystyczne, które prowadziły przez parki, lasy, wzdłuż wybrzeża. W miastach rower był raczej traktowany jako ciekawostka niż element transportu. Dopiero lata 90. przyniosły pierwsze ścieżki rowerowe w większych aglomeracjach, a prawdziwy przełom nastąpił po 2004 roku, kiedy dzięki funduszom unijnym zaczęto systematycznie rozbudowywać infrastrukturę rowerową. 

Orliki – powrót sportu do codzienności

Przez wiele lat w Polsce brakowało dobrych miejsc do uprawiania sportu. Wystarczy przypomnieć sobie osiedlowe boiska z lat 80. i 90., stare bramki, zardzewiałe kosze, klepisko zamiast trawy. Zimą błoto, latem kurz, a wieczorem i tak nikt nie grał, bo nie było ani ogrodzenia, ani oświetlenia. Dzieci często spotykały się więc na trzepaku albo grały w piłkę na kawałku placu między blokami. Sport był improwizacją, radością, ale też kompromisem, bo warunki dalekie były od ideału. Wszystko zaczęło się zmieniać wraz z programem Orlik 2012. W latach 2008–2012 powstało ponad 2600 Orlików w całej Polsce. To właśnie wtedy w małych miastach i na wsiach, ale też na osiedlach w dużych miastach, zaczęły wyrastać nowoczesne boiska: z równą nawierzchnią, ze sztuczną trawą, z prawdziwymi bramkami i koszami. Ogrodzone, oświetlone, otwarte do późnych godzin wieczornych, co ważne, dostępne za darmo, stały się szansą na przywrócenie mody na aktywny wypoczynek dzieci, młodzieży i dorosłych. Nie we wszystkich miejscach to się jednak udało. Mimo wszystko program Orlik 2012 uznaje się za jedną z najważniejszych inwestycji w zdrowie i aktywność Polaków po 1989 roku. Bo choć można dyskutować o jakości nawierzchni czy o tym, kto nimi zarządza, jedno jest pewne: tysiące dzieci i dorosłych zyskały miejsce, w którym ruch stał się częścią codzienności. I wiele z tych boisk służy ludziom do dziś.

Podsumowanie

Historia pokazuje, że zdrowie człowieka zależy nie tylko od medycyny, ale także od warunków przestrzennych. XIX-wieczne podwórka-studnie czy zaniedbane dzielnice robotnicze przypominają o konsekwencjach złej polityki urbanistycznej, podczas gdy ogrody jordanowskie i miasta-ogrody wskazują na znaczenie działań społecznych i lekarskich dla poprawy jakości życia. Także dziś kluczowe pozostaje planowanie przestrzeni, które unika błędów przeszłości: nadmiernej gęstości zabudowy, lokowania budynków w miejscach niekorzystnych środowiskowo czy niedostatku terenów zielonych. Miasto potrzebuje parków, skwerów, boisk, ścieżek rowerowych i dostępu do rzeki, ponieważ takie przestrzenie sprzyjają zdrowiu i tworzeniu inicjatyw wspólnotowych. Dzisiaj rower to coś więcej niż sport czy weekendowa rozrywka. To także codzienny środek transportu, profilaktyka zdrowotna i sposób na zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza w miastach. Każdy nowy kilometr ścieżki rowerowej to nie tylko udogodnienie komunikacyjne, ale też inwestycja w zdrowie, bo zachęca do ruchu, ogranicza siedzący tryb życia i daje alternatywę wobec samochodu. Warto też pamiętać, że każdy nowy Orlik to nie tylko boisko sportowe, ale też inwestycja w zdrowie i więzi społeczne. Zachęca dzieci i młodzież do ruchu, daje bezpieczną przestrzeń do zabawy i rywalizacji, a dorosłym umożliwia aktywność fizyczną blisko domu.

Bibliografia 

Howard E. Garden Cities of To-Morrow. London: Swan Sonnenschein & Co.; 1902.

Wendler W, Malý J, Wójcicki M. The evolution of the planning system in Poland from sectoral to integrated strategic planning. In: Bisello A, Vettorato D, Ludlow D, Baranzelli C, eds. Smart and Sustainable Planning for Cities and Regions. Cham: Springer; 2021:225-237.

Tomczak AA, Szoszkiewicz J. The idea of the garden–city in Polish urban planning thought at the beginning of the 20th century. Builder Science. 2023; (11):48-53. 

Włodarczyk K. Quality of urban life in Poland. Journal of International Studies. 2015;8(2):119-129.

Węcławowicz G. Contemporary Poland: Space and Society. London: Routledge; 1998.

Czepczyński M. Cultural Landscapes of Post-Socialist Cities: Representation of Powers and Needs. Aldershot: Ashgate; 2008.

Gehl J. Cities for People. Washington: Island Press; 2010.

Ward S. The Garden City: Past, Present and Future. London: Routledge; 1992.

Artykuł realizowany w ramach cyklu „Medycyna stylu życia”

Dotychczas w cyklu ukazały się m.in.:

Bezpieczna turystyka górska jako element profilaktyki. Rozmowa z przewodniczką Anną Śliwą

Zdrowie i szczęście: od marzenia do codziennej praktyki medycznej

Wierni towarzysze i "narzędzia nauki": psy w służbie ludzkiego zdrowia

POPUL/SP/0093/2023/01
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II"
Logo Rzeczypospolitej Polskiej Logo programu Logo ministerstwa nauki