Znajdujesz się na stronie wystawy: Człowiek od środka.
Materiały dostępne online stanowią cyfrową kontynuację ekspozycji, którą właśnie oglądasz.
To wystawa o człowieku widzianym od środka — bez metafor, za to z ogromnym szacunkiem dla ludzkiego ciała. Pokazujemy preparaty z uniwersyteckiej kolekcji anatomicznej: od „koralowców” z żył i tętnic, przez serca w różnych stanach, po szkielety, kości i klasyczne modele mózgu.
Nie upiększamy ani nie koloryzujemy — to prawdziwy obraz ludzkich tkanek i układów. Każda gablota to osobna lekcja anatomii o budowie, funkcji i niezwykłej precyzji, z jaką natura zaprojektowała ciało człowieka.
Przeglądasz teraz sekcję Płuca – drzewa życia i drzewa śmierci, która pokazuje, jak ten delikatny organ umożliwia oddychanie, a zarazem jak łatwo ulega chorobom i zniszczeniu.
Gabloty wypełniają eksponaty o niezwykłych kształtach. Rozgałęzione odlewy oskrzeli układają się w misterną sieć, przypominającą fantazyjne drzewa lub delikatne systemy rzeczne widziane z lotu ptaka. Obok nich spoczywają same płuca — nieruchome świadectwo narządu, który na co dzień działa w ciszy, decydując o każdym naszym oddechu.
To właśnie tutaj rozgrywa się najważniejszy z naszych codziennych rytuałów – wymiana gazowa. Prosta czynność, którą wykonujemy kilkanaście razy na minutę, staje się możliwa dzięki misternemu układowi. Każde rozgałęzienie oskrzeli prowadzi do coraz mniejszych kanalików, aż do pęcherzyków płucnych, gdzie tlen spotyka się z krwią. Ten proces trwa nieustannie, od pierwszego krzyku noworodka po ostatnie tchnienie.
Ironia polega na tym, że oddychanie traktujemy jako coś oczywistego — dopóki nie zostanie nam odebrane. Dopiero choroba, duszność czy kaszel przypominają, że „drzewo życia” potrafi być kruche, a powietrze — niedostępne. Preparaty w gablocie pokazują tę strukturę w pełnej krasie: sieć gałęzi, od grubych pni oskrzeli po cienkie odnogi przypominające korzenie. Widok ten każe docenić to, co zwykle pozostaje ukryte i niewidoczne.
Medycyna doskonale zna wrogów płuc: palenie tytoniu, zanieczyszczenia powietrza, przewlekłe choroby. A jednak wciąż wystawiamy ten organ na próbę, zapominając, że nie ma on możliwości wyboru. To my decydujemy, co dostarczymy mu wraz z oddechem: czyste powietrze czy mieszankę toksyn.
Ta część wystawy to nie tylko lekcja anatomii. To także subtelne przypomnienie, że płuca nie mają rezerwy ani zapasowej wersji. Ich krucha struktura jest zarazem piękna i bezbronna. Patrząc na te preparaty, łatwo docenić kunszt natury — ale też uświadomić sobie, jak łatwo można go zniszczyć.
Każdy oddech jest więc jednocześnie aktem życia i dowodem naszej zależności od świata zewnętrznego. Pytanie pozostaje otwarte: czy naprawdę dbamy o własne płuca, aby ten cichy mechanizm działał jak najdłużej?
