Otyłość to nie „oponka”, tylko przewlekła choroba. „Dziś mówimy o leczeniu, nie o zrzucaniu wagi”
Przez lata postrzegano otyłość jako efekt lenistwa, słabej woli czy złej diety. Tymczasem to przewlekła, postępująca i nawrotowa choroba, która prowadzi do ponad 200 powikłań – od cukrzycy po depresję. – Nie wolno nam jej ignorować. Mamy leki, mamy narzędzia, mamy wiedzę – podkreśla ekspertka, która obala mity i tłumaczy, dlaczego otyłość trzeba leczyć równie poważnie jak nadciśnienie czy nowotwór. Rozmowa z prof. Beatą Matyjaszek – Matuszek, kierującą Klinicznym Oddziałem Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Wewnętrznych USK Nr 4 Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Wojciech Brakowiecki: Kiedyś to była puszystość, grubość, otyłość, dzisiaj odchodzimy od tego nazewnictwa. 

Prof. dr hab. n. med. Beata Matyjaszek – Matuszek: Zdecydowanie odchodzimy od tego nazewnictwa, bo też postrzeganie otyłości, a mówiąc poprawnie: choroby otyłościowej zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat. Dzisiaj wiemy, że jest to choroba. Choroba przewlekła, postępująca, mająca skłonność do nawrotów. Choroba, która generuje ponad 200 powikłań. 

Ale wie pani, że osoby, które wyglądają świetnie, mówią: "wy lekarze usprawiedliwiacie problem, a to wszystko wychodzi z lenistwa, komuś się nie chce ruszać, komuś nie chce się przygotować dobrego posiłku i ma tego efekty".

I oczywiście jest to wielkie spłaszczenie całego problemu, bo dzisiaj wiemy, że jest to choroba o wieloczynnikowym podłożu. To wcale nie jest tak, że pacjent może zmniejszyć ilość jedzenia i wtedy wyleczymy otyłość. Musimy leczyć otyłość tak, żeby pacjent potrafił jeść mniej. To jest jakby odwrócenie całkowicie pojęć!

To są te złe wiadomości, a te dobre są takie, że jest to choroba, którą można leczyć. Mamy leki do leczenia tej przewlekłej, nieodwracalnej choroby, analogicznie jak mamy leki do leczenia nadciśnienia tętniczego czy cukrzycy. Ale proszę pamiętać, to są powikłania otyłości, żeby je leczyć skutecznie, z sukcesem, to należy leczyć ich przyczynę, czyli otyłość. Dzisiaj wiemy, wiem także ja, czego jeszcze przed 30 laty nie wiedziałam, że cukrzyca typu II jest odwracalna. Lecząc skutecznie chorobę otyłościową i redukując ponad 15 proc. wyjściowej masy ciała, możemy uzyskać remisję cukrzycy typu II, remisję nadciśnienia tętniczego, dyslipidemii czy wielu z tych ponad 200 chorób i powikłań.  

Elegancka kobieta w okularach przez ścianą z dyplomami i szafką

Prof. dr hab. n. med. Beata Matyjaszek - Matuszek (zdjęcie udostępnione przez prof. dr hab. n. med. Beatę Matyjaszek - Matuszek)

 

W którym momencie zaczyna się choroba otyłościowa? Często mimo postępu w medycynie lekarze są bezsilni i rozkładają ręce, mówiąc „gdybyśmy wiedzieli, znali przyczynę, to byśmy temu mogli albo zapobiegać, i jeszcze skuteczniej leczyć”.

Oczywiście powiedziałam, że można i trzeba ją leczyć i to jest obowiązek lekarza. Nie wolno nam nie widzieć choroby otyłościowej, bo ona nie jest „przezroczysta”. To jest taki nasz własny, „medyczny błąd" lub "zaniedbanie", który popełniamy. Skupiamy się na chorobach ze swojej dziedziny medycznej. A powinniśmy pacjenta leczyć holistycznie. Dlatego jeżeli nawet pacjent przychodzi do lekarza rodzinnego z infekcją górnych dróg oddechowych, ale lekarz widzi, że pacjent choruje na otyłość, to w pierwszej kolejności powinien zająć się głównym problemem, ale potem zapytać: "czy możemy porozmawiać o innej chorobie, o otyłości?". 

Tymczasem zdarza się pewnie jeszcze tak, broń Boże nie chce generalizować, że pacjent może usłyszeć: "no ale powinien pan pani zrzucić kilka kilogramów". 

Po pierwsze „nie zrzucamy kilogramów”, tylko leczymy otyłość, bo już ustaliliśmy, że jest to choroba. Po drugie mamy dzisiaj w Polsce zarejestrowanych sześć leków do leczenia otyłości. Nie jeden, nie dwa, aż sześć! Mamy trzy leki iniekcyjne i trzy leki doustne. W związku z tym, jeżeli lekarz mówi pacjentowi tylko o tym, że ma mniej jeść i więcej się ruszać, to znaczy, że nie wie, jak leczyć albo nie chce tego wiedzieć.

Ponadto era takiej bezradności lekarskiej to przeszłość. Tak było przed laty, kiedy nie można było pacjentowi zaoferować innego leczenia poza dobrym słowem, bo nie było leków do leczenia otyłości. Te czasy się skończyły. Mamy sześć leków i jest w czym wybierać. Dziś fenotypujemy otyłość i możemy leczyć według odpowiedniego algorytmu. Czyli jeżeli pacjent choruje na otyłość, ale nie ma jeszcze powikłań, nie rozwinął ich, możemy rozpocząć od modyfikacji stylu życia, czyli leczenia żywieniowego - bo odchodzimy od słowa dieta - i zwiększonej aktywności fizycznej. Dodajemy też farmakoterapię. A wszystko po to, aby zapobiec wystąpieniu szeregu powikłań tej choroby. Taki pacjent, który jest dobrze wyedukowany, może zostać pod opieką lekarza rodzinnego. Natomiast jeżeli u pacjenta rozwinęły się jakieś powikłania, to absolutnie powinien być intensywnie leczony wielotorowo przez interdyscyplinarny zespół terapeutyczny: farmakologicznie, łącznie z leczeniem żywieniowym i aktywnością fizyczną .

Kiedy powinniśmy dołączyć farmakoterapię?

Zawsze, kiedy BMI jest ≥ 30 kg/m2, niezależnie od powikłań oraz gdy BMI ≥ 28kg/m2 i występuje chociaż jedno powikłanie związane z otyłością, a pacjent jest przynajmniej po pierwszej próbie leczenia behawioralnego. Jeżeli u pacjenta rozwinęły się powikłania metaboliczne, czyli ma cukrzycę czy stan przedcukrzycowy, to leki z grupy inkretyn absolutnie są lekami pierwszego wyboru. Ale jeżeli pacjent nadmiernie spożywa pokarm na podłożu emocjonalnym... 

...czyli zajada stres na przykład? 

Tak, właśnie! bądź choruje na depresję, ma różne zaburzenia lękowe, to tutaj lekiem z wyboru jest lek złożony Bupropion/naltrexon. Jeżeli widzimy z kolei u chorego powikłania związane z otyłością olbrzymią, kiedy BMI jest powyżej 40kg/m2 i naszym celem jest redukcja bardzo dużej liczby kilogramów, to wtedy wybieramy lek o dużej sile działania, tak jak tirzepatyd, jest to obecnie najsilniejszy lek, który powoduje ponad 20 proc. redukcję masy ciała, porównywalnie do prostych metod leczenia bariatrycznego.

 

Rozmawiał Wojciech Brakowiecki

POPUL/SP/0093/2023/01
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II"
Logo Rzeczypospolitej Polskiej Logo programu Logo ministerstwa nauki