Przypomnijmy, że był to czas, kiedy dzięki możliwości wykonywania operacji bez zadawania bólu zwiększyła się ilość zabiegów, a zakażenia pooperacyjne stanowiły powszechną przyczynę śmierci. Działo się to nie bez przyczyny – operacje przeprowadzano bowiem bez żadnych środków ochrony, narzędzia chirurgiczne nie były dezynfekowane, a lekarze często nie myli rąk przed zabiegami.
Tym, który zasłynął z walki o wprowadzenie i powszechne uznanie zasad antyseptyki w chirurgii był brytyjski chirurg Joseph Lister. Zaniepokojony wysoką śmiertelnością pacjentów po operacjach, głównie z powodu infekcji ran, już jako młody lekarz chciał zrozumieć mechanizmy wywołujące stany zapalne. Jaki był związek między nimi a zakażeniem szpitalnym? Dlaczego niektóre rany objęte zapaleniem ulegały zakażeniu, a inne nie? To tylko niektóre ze stawianych przez niego pytań.
Na właściwy trop naprowadziły go badania Ludwika Pasteura dotyczące fermentacji. Z pracy Pasteura wyniósł pogląd, że to nie powietrze jako takie, lecz żyjące w nim mikroby są źródłem zakażeń szpitalnych. Niedługo po tym zaczął eksperymentować z kwasem karbolowym (fenolem), substancją znaną z właściwości dezynfekujących.
Środka tego użył na pacjencie z otwartym złamaniem kości, stosując kwas do oczyszczenia rany i nasączając nim opatrunki. Wynik był nadzwyczajny – rana zagoiła się bez oznak infekcji, co było wówczas bardzo rzadkim zjawiskiem.
Zachęcony sukcesami, Lister zaczął propagować swoje metody. Wiedział jednak, że jego obserwacje nie wystarczą do zmiany praktyk chirurgicznych. Rozpoczął więc intensywną kampanię edukacyjną, publikując swoje badania i prezentując wyniki na różnych konferencjach medycznych. Spotkał się z dużym sceptycyzmem ze strony środowiska medycznego, które w większości nie akceptowało teorii mikroorganizmów jako przyczyny zakażeń. Wielu lekarzy uważało stosowanie kwasu karbolowego za zbyt uciążliwe i czasochłonne.
Mimo to Lister nie ustawał w wysiłkach. Z czasem, dzięki jego wytrwałości i coraz większej liczbie dowodów na skuteczność antyseptyki, środowisko medyczne zaczęło akceptować nowe zasady, a to prowadziło do spadku liczby zakażeń i śmiertelności pooperacyjnej.
Karolina Bojarczuk/UMLub